* oczami Harrego *
Gdy dojechaliśmy na miejsce, wzieliśmy walizki z bagażnika. Chłopcy mieli trochę więkrzy domek od mojego i Gin. My mieliśmy mały. Dla naszej dwój był wystarczający. Zanieśliśmy bagaże i szybko się rozpakowaliśmy. Postanowiliśmy pójść na plaże. Założyłem niebieskie spodenki i nałożyłem ray bany®. Gin włożyła różowy dwuczęściowy strój wiązany n szyi. Złociste włosy spieła w kok i zawiązała bandankę. Oczywiście musiała pokazać, że jest moja i włożyła takie same okulary przeciwsłoneczne. Byliśmy gotowi. Kiedy wychodziliśmy Gin zawrócił po sweterek. Ja za ten czas wzięłem dmuchane fotele.
Kiedy wyszliśmy zobaczyliśmy chłopców chlupiących się w cieplutkiej wodzie. Nadmuchaliśmy fotele, ale wzieliśmy tylko jeden. Był wystarczający na naszą dwójkę. Gin usiadła, a ja popchnąłem ją do wody i pdzeszłem. Zanużyłem się do pasa. Objąłem Ginger w nogach i podniosłem. Objęła mnie. Zaczeliśmy się całować. Powoli dziewczyna też się zanużała. Stanęła o własnych nagach. Ale szybko to nie potrwało. Zawinęła swoje nogi dookoła moich bioder. Byliśmy jak jakieś zakochańce. W tym monencie nie obchodził nas cały świat. Gin zeszła na mół wodny. Ale nie przerywała naszych pocałunków. Ten jej dotyk ten jej zapach ... Achh Calvin Klein. Popatrzyła mi w oczy.
* oczami Ginger *
Poczułam ukucie w stopie.
- O kurwa . - Zaklnęłam
- Kochanie co się stało ?
- Nastąpiłam na coś .. - Mówiłam z bólem. Harry wziął mnie na ręce i kazał dla Louisa wziąść nasz fotel. Chłopak zrobił to bez żadnych przeszkód. Hazz wyniósł mnie z wody i usadził na leżaku. Ból mogłam jeszcze znieść, ale widok mojej krwi, która spływała ciurkiem z mojej stopy. Chłopak pobiegł po ręcznik i apteczkę. Zielone szkło od butelki wbiło mi się w obrzeże stopy. Kiedy Harry przyszedł delikatnie przemył ranę zwykłą wodą. Następnie ostrożnie wyjął zielone szkiełko i wyrzucił do kosza. Przemył ranę wodą jeszcze raz. Otarł ręcznikiem, przemył wodą utlenioną, przyłożył gazikiem i zawiną bandarzem. Pocałował ranę i przez opatrunek i powiedział
- Do wesela się zagoi . - Zaczęliśmy się śmiać. Całej sytiacji przyglądali się chłopcy. Śmiali się z nami.
Dałam radę chodzić i na szczęście wkładać japonki, ale wolałam jak Harry mnie nosił. To było takie fajne. Tylko bałam się go zapytać czy nie jestem za ciężka. Wieczorem założyłam górę od czarnego stroju i szorty, a Hazz same spodnie. Poszliśmy na plażę na pomost. Wziął iPhona i pocykał bam zdjęcia jak się całujemy i przytulamy. Cyknął też trochę dla zachodzącego słońca i księżyca. Spędziliśmy tam dużo czasu. Dużo rozmawialiśmy i się pośmialiśmy. Wróciliśmy do naszej skromnej chatki. Hazz poszedł zrobić nam kolację, a ja za ten czas poszłam nad nasz basen z laptopem. Usiadłam na leżaku i włączyłam twittera. O Harry dodał nowe tweety ! Popatrzyłam a tam nasze jak całujemy się przy zachodzącym słońcu podpisane: nie ważne gdzie za to ważne z kim. Oczywiście oznaczył mnie na tym zdjęciu. Był jeszcze jeden tweet. Było to moje zdjęcie jak śpię. Opieram się o wytatułowany tors Harrego z podpisem: true love ... I think <3 .
Oznaczyłam jako ulubiony i skomentowała: You don' know how true my love ;* .
Odłożyłam laptopa. Położyłam się i patrzyłam w gwiazdy. Zastanawiałam się jakiego zajebistego mam chłopaka. Chwalił się mną przed światem. Tylko żeby niczego nie spierdolił. Po dłuższej chwili zastanowień usłyszałam wołanie chłopaka. Wstałam z leżaka i popatrzyłam się w księżyc mówiąc na głos " tak, tylko żeby niczego nie spierdolił..." Weszłam do środka i poczułam zapach mięsa i pomidorów. Podeszłam do pięknie urządzonego stołu w kuchni, zaciągnęłam się zapachem spaghetti i podeszłam do chłopaka łapiąc go od tyłu. Obrucił się dał pomidorowego buziaka i nałożył potrawę na talerze. Odsuną mi krzesło jak prawdziwy dżentelmen. I usiedliśmy do kolacji. Spaghetti było przepyszne. Na koniec usiadłam na kolanach chłopaka, pocałowałam go soczyście i zapytałam
- Skąd masz moje zdjęcia jak śpię ?
- Wyglądasz tak słodko, że muszę robić zdjęcia. Przepraszam to jest silniejsze ode mnie. - Zaśmialiśmy się . Odeszliśmy od stołu. Harry nalał dwie lampki wina i usiedliśmy na kanapie. Zielonooki przytulił mnie i bez słów przytulił. Siedzieliśmy tak i sączylśmy alkohol. Hazz delikatnie zaną, a ja wyszłam na dwór się przewietrzyć. Wzięłam telefon i napisałam esemesa do Zayna: dobranoc braciszku. A on odpisał: Jesnokierunkowych ;*. Stałam i śmiałam się sama z siebie. Schowałam iPhona do kieszeni i usłyszałam szelest w krzakach. Zbliżyłam się i ktoś pociągnął mnie do siebie. Chciałam zacząć krzyczeć, ale ktoś zasłonił mi twarz. Skrępował ręce i szepną * jeszcze będziesz moja * . Był to ..... Mark .
-------------------------------------------------------
Witajcie ! Jak sie podobalo ?! Komentarze piszemy na dole ! Pozdrawiam
G. Xx
środa, 3 kwietnia 2013
Część 6
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Cudowne! Mam nadzieję że szybko dojdzie dalsza część bo jestem ciekawa co z Ginger ;)
OdpowiedzUsuńDaj link z blogiem dla swoich znajomych :)
OdpowiedzUsuń