Poranione o krzaki nogi i ręce. Cięknoąca małymi strumieniami krew. Ciemne pomieszczenie. A nie to jedzie. O kurwa jestem w aucie ! Gdzieś jedziemy . Mój były mnie porwał. Tak ! Mam iPhona w kieszeni. Na całe szczęście miałam ręce skrępowane zprzodu. Co za idiota wiąże supeł zprzodu ! A sory chodziłam z takim idiotą. Wyjęłam telefon i zobaczyłam 2 widomości i 13 nieodebranych połączeń od Hazzy. " Gdzie jesteś ?" , " Bawisz się ze mną w chowanego ?". Szybko mu odpisałam. " Ciesz się, że mam telefon ! Porwał mnie Mark (mój były) . Ratuj mnie !!! " . Długo nie minęło i przyszedł esemes od Harrego "Kochanie nie pokazuj, że masz telefon. Oszczędzaj baterie, ale informuj mnie na bieżąco ! ;* ".
Była 1:00 w nocy. Schowałam telefon do stanika. Poczułam, że samochód parkuje. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Przestraszyłam się i położyłam na zimnej powierzchni udając, że śpię. Mark otworzył drzwi od bagażnika. Poczułam na sobie światło latarni i księżyca, po czym chłopak zamkną drzwi. Przez małe okienko zobaczyłam restaurację. Mark szedł w tamtą stronę. Usiadłam i wybrałam numer do Harrego.
-Kochanie jestem *miejsce w którym byłaś* . Prosze ratuj mnie !
- Wiesz, że zrobię dla ciebie wszystko. Tylko musisz go jakoś tam zatrzymać ! Będę za godzinę. Wezmę ze sobą chłopaków.
- Nie nie nie rób tego. Musze kończyć pa. - Hazz mnie pożegnał i się rozłączył. Już wiem jak go tu zatrzymać. Mark otworzył bagażnik .
- No obudziłaś się w końcu !
- Mark jestem głodna .
- Chodź. Pójdziesz coś zjeść. Prznocujemy tutaj. - Rozwiązał mi ręce i popatrzył mi w oczy. Posłałam mu spojrzenie, które wyrażało to, że w pełni może mi ufać. Poszliśmy w stronę baru. W środku było pusto. Ludzie siedzieli, jedli i pili. Zamówłam kebaba. I wódkę.
- Też się napijesz ?- zapytałam chłopaka siedzącego przy mnie.
- A czemu nie. - Barman dał nam dwie szklanki wódki. Mark wypił wszystko za jednym zamachem. Zamówił jeszcze jedno. Ja wylałam swoją porcję do wazonu z wyschniętymi różami. Po 10min pici chłopak już wymiękał. Wypił około 6 szklanek czystej wódki bez popicia. Zasną na blacie. Poprosiłam barmana, aby go nie obudził. Poszłam do łazienki i zadzwoniłam do zielonookiego. Powiedział, że za 5 min będzie. Podeszłam do szefa lokalu i powiedziałam, że chłopak zapłaci po czym wyszłam na parking. Harry podjechał. Wsiadłam szybko do jego samochodu. Gdy zobaczył moje poranione ręce. Przytulił mnie
- Nigdy nigdzie bezemnie nie wychodź ! Co będzie jak nie będziesz miała jak się ze mną porozumieć.
- Harry już nigdy nigdzie nie wyjdę. - pocałowałam go i ruszyliśmy.
Byliśmy śpiący, ale dojechaliśmy na miejsce. Nasz domek nad jeziorem był otwarty. Gdy weszliśmy do środka na kanapie od prawej siedział: Louis, Liam, Niall i Zayn. * To będzie kazanie* - pomyślałam w duchu. Ale coś co zwróciło uwagę wszystkicg zebranych to moje poranione nogi i ręce.
- Co wy do cholery robiliście ? - Zapytał Niall.
- Jutro wszystko wam opowiemy . Jesteśmy zmęczeni. Dobranoc. - Harry powiedział za naszą dwójkę. Chłopcy powiedzieli chórem pa i zasnęli w śpiworach przed telewizorem. LoL. Wzięłam prysznic i przemyłam rany. Założyłam bieliznę i luźną czarną koszulkę Harrego. Położyłam się na plecach. Lekko przymknęłam oczy. Poczułam na sobie Hazze otworzyłam oczy, a chłopak mnie pocałował. Położył się w swoich bokserkach od Calvina w serduszka i przytulił mnie. Położyłam głowę na piersiach mojego bohatera i zasnęłam uderzona jego zapachem.
-----------------------------------------------------------------
Hej ! Czytasz komentujesz i wszyscy Happy ! Jak ta część ? Nie za nudna ?! ;) pozdrawiam directioners ;*
G.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Część 7
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz