wtorek, 2 kwietnia 2013

Część 5

       *oczami Ginger *
      Kiedy zobaczyłam że na tacy leży test ciążowy zdenerwowałam się.
- Kurwa Harry czemu to tu przyniosłeś my nie współżyliśmy !!
- My nie, ale pamiętasz co mówiłaś mi wtedy przed kinem ? Masz ciążowe objawy.
- O kurwa !  - Wyszłam do łazienki. Zrobiłam test zgodnie z instrukcją. Czekam czekam. Pozytywny. Japierdole. Zaczęłam płakać. Położyłam się na zimnych kafelkach w hotelowej łazience. To nie mogła być prawda. Noszę w sobie dziecko mojego ojca. Do łazienki wbiegł Harry. Wziął test do jednej  ręki do drugiej instrukcję. Łzy zaczęły spływać po jego czerwonych policzkach. Przytulił mnie i razem płakaliśmy opierając się o ścianę.
- Chciałabym żeby to było twoje dziecko.
- Ja też . Kochanie ja też. - Siedzieliśmy na podłodze i płakaliśmy jak dwa nieodpowiedzialne nastolatki które zrobiły dziecko. Ale to dziecko nie należało do jednego z nich.
- Gin nie martw się będę traktował je jak swoje.
- Nie trzeba coś z tym zrobić. Nie mogę nosić dziecka mojego ojca.
Nasze szlochy usłyszał Zayn. Wbiegł do naszej sypialni. Zobaczył test w ręku Hazzy. Spojrzał. Złapał Harrego za koszulkę i wrzeszczał
- Co ty sobie wyobrażasz !? Zrobiłeś dziecko dla mojej siostry ! - Ale chłopak nie zwrócił na to uwagi i spokojnie odpowiedział.
- To nie moje dziecko. Tylko twojego ojca.
- Japierdole ! Gin to prawda ?! - Nie chciałam go słuchać. Siedziałam jak nieprzytomna. Zayn usiadł obok mnie i oparł się o ścianę powtarzając " o kurwa to moja wina " i płacząc co jakiś czas.
         Harry pomógł mi wstać. Kazał zjeść rosół i wypiliśmy herbatę. Chłopak ciągle mnie przytulał powtarzając, że wszystko będzie dobrze, ale ja nie wierzyłam Jak może być dobrze. Tego dnia nie wyszliśmy z sypialni. Ciągle płakaliśmy. Harry czuł się jakby przeżywał to bardziej odemnie.
        Chłopcy przez następne trzy dni grali koncerty. Oglądałam je w telewizji. Po twarzy Harrego widziałam niepokój, ale mósiał to przezwyciężyć przed tysiącami ludzi. Od razu po koncertach wróciliśmy do domu w Londynie. Harrt dbał o mnie. Minął drugi miesiąc. Nie poszłam do ginekologa. Nie chciałam nic wiedzieć na temat tego dziecka. Postanowiłam pójść na spacer. Bez nikogo. Sama przemyśleć wszystko na świeżym powietrzu. Chodziłam z słuchawkami w uszach. Zamknęłam oczy i poczułam ból. Miałam ciemność przed oczami. Słyszałam głosy spanikowanych ludzi dzwoniących po pomoc.
       *oczami Harrego*
     Postanowiłem zrobić dla Gin obiad . Byłem już z nią przez 2 misiące, ale nasze uczucie nie wzrastało przez to dziecko. Zadzwonił telefon.
- Halo ?
- Pan Malik ?
- Nie pan Styles . A co się stało ?
- Dzwonię ze szpitala. Panna Malik została potrącona przez rower jadący z dużą prędkościął.
- W jakim jest stanie ?
- Nie mogę udzieliś panu informacji.
- Jestem jej chłopakiem spodziewamy się dziecka.
- To ona jest w ciąży ?!! Jest w złym.stanie będzie miała operację. Proszę natychmiast przyjechać !!
- Już jadę dowidzenia !
    Zdenerwowany wziąłem skórzaną kórtkę i poleciałem do samochou. Obdzwoniłem chłopaków. Zaparkowałem i poszłem do recepcji. Powiedziano mi że leży w sali 696 . Pobiegłem. Spała. Wziąłem za rękę i zacząłem płakać.
- Harry ? - usłyszałam zachrypnięty głos ukochanej osoby. Łzy spływały po moich policzkach.
- Kochanie . Wyjdziesz z tego. Razem wyjdziemy .
- Harry zapytaj się lekarzy co ze mną. Co z dzieckiem ? - Na rozka Gin podbiegłem do najbliższego lekarza.
- Przepraszan co z Ginger Malik ? Co  z jej dzieckiem ?
- Z panią Ginger wszystko w pożądku . Musi dużo odpoczywać . A dziecko nie żyje.
- Dziękuję. - Poczułem w sercu pustkę. Chociaż dziecko nie było moje. Słone łzy bezwarunkowo spływały po moich policzkach. Wszedłem do sali, w której leżała moja miłość. Usiadłem na stołku.
- Dziecko..dziecko nie żyje.. - Po moich jak i po jej policzkach leciały łzy. Chociaż go nie chcieliśmy czuliśmy jakbyśmy stracili coś najważniejszego w naszym życiu. Gdy chłopcy przyjechali musiałem im wszystko tłumaczyć od początku. Louis mi nie wierzył. Liam płakał, a Niall zżerał ciastka z nerwów.
       Po trzech dniach Gin wypisali zeszpitala. Doszła do siebie, że straciła dziecko. Postanowiliśmy, że wszystko zaczniemy od początku.
         * oczami Ginger *
       Otrząsłam się po stracie dziecka. Cieszyłam się, że mam kochającego chłopaka. Przeprowadziłam się do jego sypialni. Był kochany i opiekuńczy. Niektórzy twierdzili że ktoś go pomienił, ale ja wiedziałam, że to mój chłopak, czułam to.
         Pod wieczór Loui poprosił mnie żebyśmy pojechali po zakupy. W trakcie zakupó dużo gadaliśmy. Odwiózł mnie pod dom. Było już ciemno i powedział, że jedzie spotkać się z Perrie. Otworzyłam dom kluczami i weszłam. Było ciemno. Ledwo doszłam do kuchni. Zobaczyłam, że wszędzie są świece. Uśmiechnęłam się i poczułam Calvina Kleina . Od tyłu złapał mnie mój Harry. Pocałowałam go namiętnie i wskoczyłam na ręce. Zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku. Wszędzie były świece i zasłonięte firanki. Chłopak nachylił się nademną i delikatnie całował. Rozpięłam jeden guzik jego koszuli. Popatrzył na mnie pytająco, a ja pokiwałam głową. Byłam gotowa. Chłopak przegryzł dolną wargę i zdjął moją bluzkę. Byłam w staniku. Ja odegrałam się zdejmując mu koszulę i spodnie. Harry ściągnął ze mnie szorty i pocałował w brzuch. Doszedł tak do ust. Był taki delikatny. Złapał się za mój stanik, ale przed tym popatrzył jeszcze pytająco. Nie miałam nic przeciwko.
        * oczami Harrego *
       Cieszyłem się z naszej wspólnej chwili. Zdjąłem jej stanik i nie myliłem się. Miała spory biust. Zacząłem bawić się jej gumką od majtek, ale pomogła mi je zdjąć. To samo zrobiliśmy z moimi bokserkami. Ujżała moją hazzacondę. Zaśmiała się .
- No i widzisz doczekałam się . - Szepnęła mi do ucha.
-Ja też. -Obruciłem ją na brzuch. Położyłem się na nią robiąc to. Była szczęśliwa. Ja też.
-Kocham cię - powiedziałem, a ona odwzajemniła mi to pocałunkiem.
         *oczami Ginger *
         *poranek czas niewiadomy        bo szczęśliwi czasu nie liczą *
       Leżałam przytulona do Harrego. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie potrzbowałam nikogo innego . Tylko jego bliskości. Pocałował mnie na przywitanie i uśmiechaną się patrząc ale moje oczy.
- Kocham cię .- szpnęłam
- Ja ciebie zawsze będę kochał 2 razy mocniej. - Uśmiechnął się . Jedziemy nad jezioro. Co ty na to ? Z chłopakami, ale bedziemy mieli oddzielny domek ?
- Tak tak.- uśmiechnęłam się. I pocałowałam. Jak zwykle miłą sielankę zepsół mi mój braciszek. Widząc nas nagich. Zaśmiał się i wyszedł. Ach ten mój braciszek.
Po południu zgodnie z umową pojechaliśmy nad jezioro. W samochodzie siedziałam w objęciach mojego chłopaka. Podróż zleciała szybko. Nad jezioro pojechaliśmy tylko na 4 dni. Ale najważniejsze, że spędze je z osobą którą kocham. Harrym .
-------------------------------------------------------
Kolejna część ! Czytajcie komentujcie przyżywajcie emocje razem z bohaterami ;**
G. :D

8 komentarzy:

  1. nooo czekam na następną część... super piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne! Ja również niecierpliwie czekam na następną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. powinnaś książki pisac!! genialne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknyy!!! Jeśli masz TT to proszę, informuj mnie o nowych rozdziałach. Proszę, to mój Twitter - https://twitter.com/looczeek Imagin cudowny!!! Czekam na kolejne części! <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, za te miłe słowa ;) a i dziewczyna z góry o niku Kocham cię jestem na telefonie i przepraszam, ale niemogę cię informować. Skopjuj link i wklej do swoich notatek albo follownij mnie i napisz dm będę cię informować @RuDaLoLxD ;) Dzięki jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okej ;) Już Cię obserwuję ;P Kiedy się pojawi następny rozdział? ;)

    OdpowiedzUsuń